Fałszywe rejestry i rejestracje – Ostrzegamy! Część I

Czyli o wyłudzeniach na (nie)obowiązkowe rejestracje

/wpis przeniesiony z poprzedniej wersji strony/

 

Nie-plac-za-falszywe-rejestry

Edycja wpisu – 2018
Mimo że wpis ma już swoje lata, okazuje się że nie stracił nic na swojej aktualności. Nadal do biura rachunkowego zgłaszają się klienci, którzy pytają czy to trzeba płacić (szczęśliwcy), albo pytają czy taka opłatę można ująć w kosztach działalności (pechowcy).

Co chwilę pojawiają się nowe rejestry, listy, spisy, wyglądające tak wiarygodnie, że nie pomaga nawet ostrzeganie na okienku podczas tej jednej potrzebnej i prawdziwej rejestracji firmy.

Podobno są też prowadzone jakieś postępowania prokuratorskie, ale na efekty pewnie trzeba będzie jeszcze poczekać.

 


Oryginalny wpis

Temat wracający jak bumerang. Wypłynie, media podchwycą, ucichnie, a kiedy przedsiębiorcy zapomną, wraca. Bo przecież wystarczy naciągnąć kilka tysięcy osób, aby mieć na koncie kilka milionów złotych. Myślałem że już nigdy nie zobaczę podobnej kartki z „wezwaniem”. Tymczasem w ostatnich tygodniach przyniosło je do mnie kilkunastu nowych klientów, którzy własnie założyli swoje maleńkie, raczkujące działalności gospodarcze. Sprawa pojawiła się kilka lat temu i dotyczy głównie osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą. Zacznijmy jednak od początku.

Było to w czasach, kiedy okazało się, że jednak nie tak do końca jesteśmy „Zieloną Wyspą” i także w Polsce pojawił się zły kryzys. Rządy podejmowały różne działania, od rzeczywistych po PR’owo-propagandowe, aby zachować pozytywne myślenie wśród osób prowadzących działalność. Jedną z wdrożonych w życie propozycji (oprócz np. wdrażania polityki jednego okienka), było zniesienie opłat za rejestrację działalności gospodarczej i za zgłaszanie zmian danych zarejestrowanego przedsiębiorstwa.

Sprytni naciągacze zwietrzyli łatwy łup: przy okienku słyszeliśmy wprawdzie, że wszystko jest za darmo, za to kilka dni później do domu lub na zgłoszony adres działalności, przychodził list, wyglądający jak wezwanie do uiszczenia jakiegoś rodzaju opłaty. Jest to tym łatwiejsze dla naciągacza zadanie, że kiedy zakładamy działalność gospodarczą, nasze dane przestają być danymi osobowymi, czyli przestają być prawnie chronione – stają się jawne, można je bez problemu wyszukać w CEIDG przez stronę internetową rejestru.

To nie wszystko. Oprócz jawności, można takie dane bez problemu, bez wyszukiwania przez www, po prostu… kupić. Tak, kupić, chociażby w prowadzącym rejestry numerów regon GUS-ie. Dostajemy bazę (bazy danych) poukładane, przefiltrowane na różne sposoby, wręcz gotowe do tego, by przy pomocy worda lub excela automatycznie wrzucić je w szablony dokumentów. Czyli wszystko sprowadza się do opłaty za bazę i znaczki pocztowe i do zaklejenia kopert. Potem naciągacz siada i czeka na wpływające na konto pieniądze.

Jak wygląda wezwanie? Najczęściej jest to pismo, z pozoru wyglądające na urzędowe. Często jest też załączony druk przelewu / przekazu pocztowego. Pisałem wyżej, że po kilkudziesięciu wyjaśnieniach dla naszych klientów około 2 lat temu, miałem nadzieję nigdy już nie zobaczyć podobnego wezwania. Było o tym głośno w TV (zobacz materiał TVN: „Fałszywy rejestr” – otwiera się w nowym oknie). Było głośno wśród księgowych i doradców podatkowych. Pisały gazety. Sprawa faktycznie przycichła i na prawie dwa lata mieliśmy spokój.

Nagle wezwania wróciły. Sprawdziłem. Nie tylko ja, ale w ostatnich dwóch tygodniach tylko zaprzyjaźnione ze mną biura rachunkowe dostały od swoich klientów pięć potwierdzeń zapłaty. Tak, niestety już zapłaty, ponieważ zamiast zapytać, klient starał się być samodzielny i od razu zapłacił. Sprawdziłem w sieci. Z różnych forów i grup dyskusyjnych wynika, że obecnie jest to co najmniej kilkaset firm (niektóre źródła wspominają o blisko 2 tysiącach takich firm!) naciągających podatników na nieobowiązkowe opłaty. Najczęściej ostatnio wymieniane to na przykład różnego rodzaju Centralne Ewidencje (ze skrótami „przypadkowo” podobnymi do nazwy legalnej ewidencji CEIDG), Krajowe Rejestry Informacji, Rejestry Działalności, Rejestry Transportowe, Ogólnopolskie Ewidencje itp.

Dlaczego nie wymieniam tych nazw dosłownie? Ponieważ mimo iż wszyscy czujemy i wiemy, że jest to forma wyłudzenia, to listy wysyłane przez te „organizacje” nie noszą znamion przestępstwa. Zazwyczaj gdzieś bardzo małym druczkiem, często także dziwnie brzmiącą prawniczym określeniem informują, że opłata jest „nieobligatoryjna”, „fakultatywna”, a nawet wprost „dobrowolna”. Gdybym teraz wymienił taką firmę, to oprócz zarabiana na swoim procederze, najprawdopodobniej każdy przeciętny prawnik byłby w stanie uzyskać ode mnie na rzecz „pokrzywdzonego” całkiem solidne odszkodowanie.

Kwoty z wezwań to od 100 do 200, czasem blisko 300 złotych. Zazwyczaj takie, które nie są wielkim wyzwaniem i nie wywołają u początkującego przedsiębiorcy chęci zasięgnięcia profesjonalnej porady prawnej. Drugim pojawiającym się trendem jest np. wezwanie „w związku z koniecznością korekty danych we wpisie i wniesienie opłaty 20 złotych”. 20 złotych niby żaden pieniądz, czyli kilka osób wpłaci dla świętego spokoju… ale niech tylko będzie to tysiąc osób wpłacających i za cenę kilku listów naciągacz „przytula” 20 tysięcy. Kluczem tutaj jest niewielka kwota i skala procederu. Hmm, mam nadzieję, że nie wykorzystasz tego jako instrukcji!

Jak widzisz, dzięki skali podmioty wyłudzające są silne finansowo. Są zaopatrzone w prawników i doskonale pozabezpieczane prawnie. Państwo, jak widać, od kilku lat jest praktycznie bezsilne, bo „przecież te firmy nie robią nic nielegalnego”.

Dlatego jako polscy przedsiębiorcy musimy być czujni, trzymać się razem i wzajemnie sobie pomagać!

Jeżeli masz wątpliwość, czy pismo, które otrzymałeś, naprawdę trzeba zapłacić – podeślij do nas skan lub opis (kliknij tutaj aby otworzyć stronę Kontakt). Chętnie pomogę Ci w identyfikacji nadawcy i w sprawdzeniu, czy naprawdę „masz obowiązek”!

Możesz też w komentarzu poinformować o tym, jak ktoś próbował Cię oszukać, może oszukał – nawet jeżeli Twoje ostrzeżenie miałoby pomóc nawet tylko jednej polskiej firmie – WARTO!

A ja zapraszam na kolejne artykuły z serii ostrzeżeń. Będzie mi bardzo miło, jeżeli przekażesz bezpośrednio lub na FB informację o cyklu swoim przyjaciołom i znajomym prowadzącym działalność gospodarczą.

Razem będziemy silniejsi!

Jako polscy przedsiębiorcy musimy być czujni, trzymać się razem i wzajemnie sobie pomagać!

 


Ostrzegamy

Ostrzegamy! – to wspólny tytuł dla cyklu wpisów, z których dowiesz się, jak uniknąć próby naciągnięcia (a mówiąc bardziej dosłownie: wyłudzenia, oszustwa, czasem wręcz okradzenia). Jak pokazuje życie, niewiedza zazwyczaj jest dość kosztowna, a metody naciągaczy to ciągły „wyścig zbrojeń”. Nie radzi sobie z nimi nasze Państwo, nie radzą organy ścigania, bo większość opisanych tu praktyk odbywa się w majestacie naszego dziurawego prawa.
Dlatego zapraszam do czytania, uczenia się, rozwiewania wątpliwości. Zachęcam też, jeżeli mój wpis spodobał Ci się, podziel się nim ze znajomymi, z zaprzyjaźnionymi firmami, z rodziną. Jeżeli razem uratujemy chociaż jednego przedsiębiorcę – to według mnie warto!
Wszystkie wpisy z kategorii „Ostrzegamy” znajdziesz klikając tutaj.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *