Jaki chciałbyś mieć poniedziałek?

Dwa możliwe scenariusze:

Jaki chciałbyś mieć poniedziałek?

1.

Jeszcze w niedzielę, chwilę po południu, zacząłeś myśleć o zbliżającym się poniedziałku. Przypominałeś sobie biurko z zostawionymi w piątek niedokończonymi sprawami i stres zacisnął się na żołądku. Właściwie reszta niedzieli i tak była stracona, szczególnie że musiałeś przygotować kilka spraw zabranych do domu.

Poniedziałek zaczął się wyciem budzika. Z wściekłością wcisnąłeś pierwszą, potem drugą drzemkę. Zerwałeś się przerażony i już wiedziałeś, że koszmarnie się spóźnisz.

Na śniadanie nie miałeś już czasu. Rodzinę minąłeś w biegu.

Zapinanie koszuli skończyłeś za kierownicą. Wysłałeś SMS, że spóźnisz się przez korek. Tylko wyjechałeś z garażu i rzeczywiście, od razu utknąłeś w potężnym korku.

W biurze szef przywitał cię bez słowa, niedwuznacznie wskazując na zegarek. Nie masz nawet co próbować negocjowania w tym miesiącu podwyżki.

W drzwiach swojej biurowej klatki zderzyłeś się z pełną skrzynką korespondencji… i parą klientów, dla których jeszcze miałeś coś przygotować, koniecznie na dzisiaj. Zdążyłbyś, ale przyszli dwie godziny przed umówionym spotkaniem.

Cały dzień przekładasz papiery, nie chcąc się narażać po porannym spóźnieniu, nie poszedłeś nawet nic zjeść. Nie cierpisz tej roboty i tego miejsca. Wracasz do domu z ciężkim bólem głowy, nawet nie wiesz, czy ze stresu, ze zmęczenia, czy z głodu. Nie masz siły na nic, zamiast cieszyć się czasem wolnym, zaczynasz już liczyć – za kilkanaście godzin znowu do biura.

A najgorsze w tym wszystkim jest to, że wtorek, środa, czwartek i następny poniedziałek, będą wyglądać dokładnie tak samo. Jak w karuzeli chomika.

 

2.

W niedzielę w ogóle nie myślałeś o pracy. Był obiad z rodziną i zaplanowana wyprawa rowerowa z przyjaciółmi.

Obudziłeś się wypoczęty zanim usłyszałeś budzik. Jak mogłoby być inaczej – od kiedy znalazłeś tę nową pracę, każdy dzień był prawie jak czekanie na wycieczkę szkolną. Aż wieczorem nie mogłeś doczekać się następnego dnia.

Ubranie miałeś przygotowane dzień wcześniej. Spokojnie zdążyłeś zjeść porządne śniadanie, zrobiłeś śniadanie dla dzieci.

W biurze byłeś przed czasem, przywitałeś się radośnie ze wszystkimi, zarażając każdego swoim nastrojem.

Praca była pełna wyzwań, trudna, wymagająca, ale to przecież coś, co fantastycznie ci idzie, o czym zawsze marzyłeś. Klienci lubią twoją energię i pozytywne nastawienie, więc dosłownie się do ciebie garną.

Przerwa w kantynie była (także dzięki tobie) lepsza od niejednego stand-upu. Zespół zdążył zjeść, pośmiać się, wymienić najnowszymi historiami z firmy i żartami.

Szef widzi twoje efekty i wpływ na cały zespół. Marta z kadr mówiła, że wspominał coś ostatnio o twojej podwyżce i awansie. Hmm, a i tak czasem aż nieswojo się czujesz, bo nie przemęczasz się (według ciebie) i tak dużo ci płacą.

Nie zdążyłeś jeszcze poczuć zmęczenia, a pierwsze osoby w firmie zaczęły wychodzić do domu. Jak to możliwe że dzień tak szybko minął?

W fantastycznym nastroju wróciłeś do domu – a miałeś przed sobą jeszcze całe wolne popołudnie!

 

Gdybyś miał wybór, którą wersję dnia wybierzesz?

Jesteś w tej chwili w pierwszym czy w drugim opisie dnia?

Może to ty jesteś tym szefem patrzącym znacząco na zegarek i na swoich niezadowolonych z życia pracowników? A przecież kiedy budowałeś firmę, miałeś tyle ideałów, tak wspaniałą wizję stworzenia idealnego miejsca dla zatrudnionych ludzi…

A może tkwisz w swojej pracy, bo wszystko jest gdzieś „pomiędzy”? Nie jest aż tak źle, ale nie jest też aż tak wspaniale. Jest „letnio-nijako”. Tylko czy nie szkoda każdego dnia, który zamiast „letnio” mógłby wyglądać jak druga jego wersja?

Chcesz mnie przekonać, że nie masz wyboru? Że od dawna twoim życiem rządzi wersja pierwsza, ale kredyty, opłaty, i że bezrobocie w twojej branży?

Nie wiesz jak i gdzie szukać miejsca i zajęcia dopasowanego do ciebie jak skrojone na miarę ubranie? Może czegoś, co najpierw zmieniłoby twoje życie, a chwilę później stałoby się pomysłem na własną firmę?

Chciałbyś się dowiedzieć, jak radzą sobie z takimi pytaniami światowe firmy?

Jak urzędy państwowe w Singapurze pomagają swoim pracownikom, kierując ich na miejsca pracy pasujące nie tylko do kompetencji, ale przede wszystkim do osobistych predyspozycji?

Chcesz dowiedzieć się jak ja zmieniłem wszystko? – Zaczynałem z wersji pierwszej – gdybym dokładnie opisał swój dzień, byłoby to aż niewiarygodne.

Jak zacząć?

Skontaktuj się ze mną mailowo aby poznać szczegóły.

Chcesz być gdzie jesteś i przekonywać mnie o braku możliwości, czy przekonać się że można i warto coś w życiu zmienić?

 

A jaki jest twój poniedziałek dzisiaj?

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *