Najważniejsze lekcje z Wolves Summit [23/24 października 2018]

PKiN Wolves summit - wejście

W tym tygodniu, dzięki wrocławskiej IdeaPlace pojawiłem się na Wolves Summit w Warszawie.

Spokojny na zewnątrz Pałacu Kultury i Nauki w środku zaskoczył mnie ilością osób, sal i tematów.

A potem już tylko biegałem: ze spotkania na wykład, z wykładu na kolejne spotkania… Najlepsze według mnie było wystąpienie Artura Chmielewskiego (Doing Business with NASA). Trochę z powodu tematu, a trochę przez wpisanie się w jeden z projektów, które aktualnie prowadzę w jednym ze start-upów.

Nie udało mi się jedynie dotrzeć wieczorem na Networking Party. Pokonało mnie przeziębienie, połączone prawdopodobnie ze zbyt dużym tempem w pracy w ostatnich dniach.

Dwie najważniejsze lekcje

  1. Na takich spotkaniach trzeba być. Kilka wcześniej umówionych rozmów, kilka niezaplanowanych i niespodziewanych spotkań. Osoby i firmy, do których nie dotarłbym w żaden inny sposób – tylko przez takie spotkanie. Do tego prezentacje, po których urodziły się nowe pomysły. A prawdziwego potencjału nawiązanych znajomości chyba nie umiej jeszcze ocenić. Jedno wiem na pewno: warto było być.
  2. Nieważne co produkujesz lub sprzedajesz. Niektóre prezentacje były z mojego punktu widzenia… dziwne. Nie znalazłem lepszego słowa. I to jest moje podsumowanie całego wyjazdu:
    Nieważne co produkujesz lub sprzedajesz. W dzisiejszym świecie znajdzie się ktoś, kto będzie tym zainteresowany.

Epilog dopisany przez życie [edytowane 3 grudnia 2018]

Przypadkowe spotkanie ze znajomym, idę z dziećmi do parku. Krótka rozmowa. Szuka jakiejkolwiek firmy, która wykona zlecenie jego firmy na konkretne drony. Dość nietypowe zastosowanie. Kilka tygodni poszukiwań w kraju i za granicą, stos zapytań ofertowych. Nic, same odmowy.

– A wiesz, ja przypadkiem znam firmę, która robi akurat takie i narzekali, że nie ma w Polsce klientów. Znamy się z Warszawy…

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *