Rekordowy absurd RODO

Rekordowy absurd RODOMyślałem, że w RODO nic mnie już nie zaskoczy. O ja naiwny!

Scenka w jednej z wrocławskich galerii handlowych.

Osoby:

  1. Pan wieku około 40 przedstawiający się jako kierownik sklepu.
  2. Ja.

Wchodzę, patrzę… jest. A że nie dla siebie szukam, tylko mam sprawdzić, czy jest i dlaczego tak drogo, to wyciągam telefon i robię zdjęcie – towar, cena.

Podbiega osoba z obsługi:

— Proszę nie robić zdjęć, jestem kierownikiem i nie pozwalamy tutaj robić zdjęć! Proszę o usunięcie zrobionych zdjęć.

Specjalnie się nie przejąłem, bo znam stanowisko UOKiK z lutego 2018 (sklepy nie mogą zakazywać robienia zdjęć produktom i cenom).

Ciekawość mnie zjada, czy „kierownik” wie.

— A słyszał pan, że UOKiK od lutego ma w tej sprawie inne oficjalne stanowisko? — dopytuję.

— UOKiK może tak, ale u nas nie wolno robić zdjęć cen ze względu na nowe przepisy o RODO. W maju weszło, czyli później niż tamte, nie wie pan?

Kurtyna.

Hmm… rzeczywiście coś słyszałem.

Czego jeszcze nie będzie za chwilę wolno, „boRODO”?

Wyprowadzić psa?

Podlewać kwiatów na balkonie?

Przeglądać książek w księgarni? (nazwisko autora jest na każdej okładce, czasem nawet ze zdjęciem – a wchodząc, nie poinformowaliśmy go o prawach i nie mamy zgody).

Jakie spotkaliście największe absurdy, poza tymi najbardziej znanymi? (przedszkola, szkoły, informacje w szpitalach, itp.)

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *