Wealth Dynamics – dowód czy efekt?

Trygram/Wpis przeniesiony z poprzedniej wersji strony – uaktualniony/

Wealth Dynamics to wiedza i wnioski oparte o 5 000 lat obserwacji.

Czy aby potraktować poważnie wynik testu i własny odkryty profil, wystarczą obserwacje i doświadczenia prowadzone dłużej niż istnieje europejska kultura? Czy potrzebne są ściśle naukowe dowody? Czy może wystarczające są efekty osób, które zaczęły z powodzeniem stosować wiedzę o sobie, zmieniając swoje życie?

Wielu zjawisk nie potrafimy jeszcze badać dostępnymi nauce metodami. Czy wiesz, że z naukowego punktu widzenia współczesna fizyka i chemia nie potrafi wyjaśnić jak działa ogień? Tak, mamy wiele teorii. Wiemy co dzieje się na poziomie atomowym (że zachodzi utlenianie, przejście z jednego chemicznego związku w inny, że energia wiązań, że przekroczenie jakiegoś punktu krytycznego itp. Tylko to wszystko nadal nie wyjaśnia, jak działa ogień. Nie wyjaśnia, dlaczego kiedy rozpalasz ognisko, nagle nie dochodzi do łańcuszka i od ogniska nie zapala się cały świat. Czy nasza niewiedza sprawia, że ognisko jest mniej warte? Czy przeszkadza ci to wykorzystywać ciepło kuchenki gazowej? Czy kwestionujesz ognisko i wkładasz dłoń w ogień, bo bez pełnego modelu naukowego nie może istnieć?

Naukowe podstawy? Modele? Opisy? Czyli co?

Wiele lat spędziłem na różnych uczelniach (głównie powodowany życiową ciekawością, tylko jednej z nich nie ukończyłem). O, gdybym mógł z nazwiskami opowiedzieć Ci, jak wygląda „prawdziwa” nauka. Ile jest w „nauce” układów i polityki. Czasem jest w nauce więcej strachu przed odkrywaniem nowego, niż ciekawości świata.

Bo może prowadząc swoje doświadczenie nagle odkryjesz (dawno wszystkim znaną) nieregularność, jakieś odchylenie poza schematem? Tylko że tym odkryciem mógłbyś podważyć karierę, książki i życiowe badania szefa swojego wydziału – a on i tak już cię nie lubi. A może nawet samego świętego rektora twojej Alma Mater? To może lepiej tego odchylenia nie odkrywać? Kariera czy walka z wiatrakami i potencjalne wykluczenie ze środowiska?

Moje osobiste doświadczenia i wspomnienia „naukowe”

Pierwszy przykład z brzegu. Nie robiłem kariery naukowej. W pracy badawczej w planowanych eksperymentach wykorzystany był wykres i dane z tabel z książki. Otrzymane przez nas w doświadczeniach wyniki niestety nie pasowały ani do tabel, ani do książki, ani do ogólnie panujących teorii. A autorem książki był profesor nadzorujący projekt badawczy całego zespołu. Nie mieliśmy zbyt wiele czasu, ale wyniki wyszły nam tak dalekie od oczekiwanych, że cały eksperyment po cichu powtórzyliśmy. Trzy razy. Analizując każdy krok.

Wynik tego etapu miał wpływ na wybór metod i prób do kolejnych doświadczeń w projekcie. Prowadzący nasze grupy asystenci, nie odważyli się zakwestionować danych z oficjalnej książki swojego szefa.

To mogło zmienić świat – ile jest takich przypadków?

Widziałem rewolucyjne prace badawcze z zakresu chemii i ochrony środowiska. Bez wielkiej przesady w tych słowach – metody które mogły zmienić świat. Osobiście brałem udział w tym projekcie, zajmowałem się modelem biznesowym, źródłami finansowania i biznesplanem, były to metody bezodpadowego oczyszczania środowiska z bardzo powszechnego i uciążliwego skażenia. Odkrycia te nie doczekały się kontynuacji i grantu na wdrożenie bo… podważały dokonania osób mających bezstronnie oceniać przydatność nowej technologii. W chwili oceny przez zespół niezależnych ekspertów. Pierwszy przyznał maksymalną ocenę. Drugi był neutralny. Trzeci ekspert… napisał opinię mówiącą, że taka metoda nie będzie możliwa do wdrożenia na skalę przemysłową. Projekt dokończenia badań i dostosowania metody do wykorzystania w skali przemysłowej przepadł.

Dopiero dwa lata później dowiedzieliśmy się, że trzeci ekspert zajmował się przez większość życia badaniami udowadniającymi, że „nasza” metoda nie ma prawa działać. Pozytywną opinią podważyłby swój dorobek naukowy.

Jak broniłem jedną z prac dyplomowych?

Może o mojej osobistej przeszłości akademickiej nie można mówić jako o odkryciach. To jednak też jest niezły przykład. Jedna z moich prac dyplomowych była podczas obrony dwa razy kwestionowana przez „autorytety”, bo cytuję:

Taki problem w nauce przedmiotu nie istnieje, bo ja o nim nie słyszałem.

Czyli tytuł prof. przed nazwiskiem powoduje, że wie się już wszystko o wszystkim? Jak to świadczy o recenzji mojej pracy – czy pan ją w ogóle przeczytał?

Udało się przekonać komisję, że temat może nie jest popularny, ale z pewnością istnieje. Pod koniec tej samej obrony drugi kwiatek, inna osoba z tej samej komisji:

Użyta metoda daje wszystkie potrzebne wyniki, jest możliwe do zastosowania, ale… sposób wyliczenia jest zbyt prosty.

Jeszcze z liceum wiedziałem, że jednym z pierwszych wykładów dla doktorantów jest temat brzytwy Ockhama.

Moja praca z „nieistniejącym problemem” i z trywialną metodą obliczeń, po wdrożeniu w przemyśle zabezpieczała około 12 mln złotych rocznie. Tylko w jednej (pierwszej, niewielkiej i użytej jako test) firmie produkcyjnej na Dolnym Śląsku.

Jakieś inne przykłady „naukowości” nauki?

Chcesz więcej przykładów rzetelności o otwartości nauki? Proszę bardzo, pierwszy z brzegu, odszukaj i przeczytaj np. książkę „Zakazana archeologia”. A jeżeli chcesz więcej, daj mi znać, mogę sporo jeszcze podesłać.

Nadal chcesz „naukowych dowodów”? To znaczy dowodów dostarczanych przez współczesną naukę, finansowaną zewnętrznie przez korporacje? Czy może trochę otworzyłem ci oczy?

I nie zmierzam tutaj do tego, żeby dyskredytować naukę. Zmierzam do tego, żeby każdy z nas dążył do kwestionowania status-quo. Żeby zastanawiać się, szukać innych dróg, nigdy w nic ślepo nie wierzyć. Po prostu być ciekawym świata i drążyć temat.

 

Czy w takim razie Wealth Dynamics nie ma nic wspólnego z nauką i np. współczesną psychologią?

Okazuje się, że ma. Wealth Dynamics to wiedza wykorzystana przez współczesną psychologię – w wielu przypadkach bez zająknięcia się o wykorzystanym źródle.

Czy na przykład wiesz, że z Wealth Dynamics korzystali Freud i Jung przy tworzeniu swoich prac? Nie musisz wierzyć mi na słowo. Gdybyś szukał potwierdzenia, zapraszam do dobrego antykwariatu (czasami nawet do znalezienia na allegro lub ebay). Poszukaj wg nazwisk i dodatkowo takich haseł jak „kwiat”, „Księga przemian” i/lub wspomniana w tytule „Księga I-Ching”.

Żeby było ciekawiej, to nie tylko oni, ale także współcześni im psycholodzy zachwycili się oni dokonaniami psychologii wschodniej i szeroko z niej korzystali. Jednocześnie jednak, prawdopodobnie z braku rzetelnych tłumaczeń, przenieśli na grunt europejski tylko „liźnięcie” tematu. Taką najbardziej widoczną część I-Cing – introwertyzm, ekstrawertyzm itp. znane nam do dzisiaj powszechnie definicje.

Liźnięcie tematu, bo jak bez wprowadzenia w temat tłumaczyć powstające przez wieki chińskie traktaty objętości wielu tysięcy stron? Jak w kilkusetstronicowej książce opisać coś, czego w Chinach ktoś całe życie uczy się od swojego mistrza?

O efektach osiąganych przez osoby, które postanowiły zastosować się do wyników i porad uzyskanych z Wealth Dynamics napiszę w jednym z najbliższych wpisów.

Polub Dragonclub na Facebooku i zapisz się na newsletter, żeby mieć pewność, że nie przegapisz kolejnych wpisów!

 

Zobacz inne wpisy o Wealth Dynamics.

Czym jest Wealth Dynamics?

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *